Witam na moim blogu. Jako, że mój post piszę w edytorze na komputerze, bo nie mam obecnie internetu, będzie on dodana z lekkim opóźnieniem. Nie spodziewam się, że będę mieć wielu czytelników, ale bardzo chciałabym prowadzić tego bloga, myślę, że może on mi pomóc w osiągnięciu moich celów. Tematyka mojego bloga będzie różna, chciałabym tu pisać o moich problemach w życiu codziennym, o tym o czym marzę i o moich celach i drodze do ich realizacji. Cele jakie sobie postawiłam brzmią bardzo banalnie, ale tylko brzmią, trzeba się mocno wziąć za siebie i dążyć do ich spełnienia. Co mi przeszkadza…
- wieczne problemy z nauką i koncentracją - studia (Choć jest już coraz lepiej, narazie nie będę komentować tego, ponieważ widzę, że coś się zmienia.)
- wieczna nadwaga (Ten problem uderza mnie od podstawówki. W przedszkolu byłam zawsze bardzo chuda, rodzina się martwiła, więc jadałam na siłę dwa obiady dziennie, to się nazywa nadopiekuńczość. Dodatkowo, często dostawałam słodycze, a słodycze sprowadzane przez krewnych z Niemiec były o wiele lepsze niż te polskie. Nie mogę tylko na to zwalać winy jak byłam odżywiana. To był dopiero początek, później stałam się własnym 'kowalem losu'. Miałam kompleksy dotyczące swojej tuszy w szkole, nie chciałam uczesniczyć w sportowych zajęciach, nic mi nigdy nie wychodziło, żadne fikołki, skoki, nic. Dlatego z powodu braku ruchu moje ciało wygląda, tak jak wygląda. Problem tkwi też w tym, że mieszkam z chłopakiem, który do bardzo późna pracuje, przychodzi czasami o 1:00 w nocy, więc chcę się nim nacieszyć, obejrzeć jakiś film. Bierzemy chipsy, wino, ogólnie wszystko co kaloryczne i siedzimy nawet czasami do piątej rano. Niestety, nie wyspiam się, bo 3 razy w tygodniu mam na 8:00 rano zajęcia. Jak mamy wolne śpimy do bardzo późna, czasami do 13:00. Tutaj też jest problem, nieregularne odżywianie, zaczynanie dnia od obiadu nie od śniadania. Tak wiem, to wszystko moja wina, muszę się wziąć za siebie. Zapisałam sie na stepa i już byłam na paru zajęciach, zawsze są zakwasy :) Nie jem również mięsa, kedyś byłąm wegetarianką, ale wyniki krwi były dość kiepskie i niestety mięso musiało wrócić do mojego jadłospisu. Niestety jestem dość wybredną osobą, dlatego czasami wolę czegoś nie jeść, niż coś zjeść. Trudno jest mi ułożyć zdrową dietę. Niestety mam również ograniczone zdolności kulinarne i jestem dość leniwa, więc zamiast sobie zrobić coś porządnego do jedzenia, biorę płatki i mleko, i się tym zajadam. Dziś kupiłam wiele warzyw i produktów niskokalorycznych, książka kucharska nabyta już, więc będzie wielkie gotowanie. Będe pisać jak mi idzie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz